Górzyniec

Na 11checkpoint dotarliśmy późno, chwilkę po 4, wszystko przez odcinek Goduszyn Wojcieszyce, który okazał się najtrudniejszy jeśli chodzi o nawigację. Moje nogi odmówiły posłuszeństwa, głowa chciała a w mięśniach nie było paliwa, szedłem 3 km/h nie zdążyłbym ukończyć trasy w limicie. Wycofałem się:( Chłopacy idą dalej, potrzebują wsparcia, na 26km mają 7h, wliczając w to najdłuższe podejście pod Wysoki Kamień. 3mam kciuki, do zobaczenia na … Czytaj dalej Górzyniec

Perła Zachodu

Cóż za odcinek! Przez chaszcze po ciemku na azymut, do tego rzeka Bóbr ze skarpami. Mieliśmy tylko jedną ścieżkę w która trzeba było ucelować, nie było łatwo. W nagrodę naszym oczom ukazała się kładka: Jak w horrorze. Do tego dźwięk ledwo położonych blach. Kilka metrów strachu i juz byliśmy na checkpoincie 8, Perła Zachodu 95km, na zegarku 98km. Kolejny przystanek na stacji Lotos, kawa na … Czytaj dalej Perła Zachodu

Góra Szybowcowa

Dotarliśmy na Górę Szybowcową, zaliczając po drodze checkpointy 6 i 7. Na liczniku mamy już 87km (91km wg zegarka). Zaczynamy odczuwać te km w nogach, tuż przed 6 checkpointem odłączył się od nas Grzesiu. Przyłączył się za to nowy kolega – Kamil z Wałbrzycha. Pogoda dopisuje, widoczki mamy przepiękne, gdzie okiem sięgnąć tam byliśmy:) Dobrze, że można tu zjeść, przed nami nocka w drodze, a … Czytaj dalej Góra Szybowcowa

Przełęcz Komarnicka

Nawigowanie nie jest proste Trzeba być czujnym;) Mamy za sobą checkpointy 4 i 5. Zegarek pokazuje 70km, wg mapy jest 66km. Zmieniono, znaczy wydłużono trasę, właściciel stadniny nie życzył sobie aby uczestnicy szli przez jego włości. Dziwne, uczestników na tym etapie coraz mniej, przybędzie świeżej krwi na półmetku. Ciekawa sytuacja na piątym checkpoincie, mój numer był juz odnotowany, poproszę żeby sprawdzili kolejne, może już jestem … Czytaj dalej Przełęcz Komarnicka

Janowice Wielkie

Odpoczynek dobrze nam zrobił, hamaki spisały się, przydała się podpinka, od ziemi potrafi „ciągnąć po nerach”. Pospaliśmy 2,5h i trzeba było ruszać, tym razem mogliśmy podziwiać widoki: Zamek Bolczów Miejsce na śniadanie, 56km:) W tym momencie rozstajemy się z Maciejem, który idzie na punkt transportu, schodzi z trasy. Ból kolana nie pozwala mu dalej iść. Okazuje się, że jest tutaj kolejka do transportu, nie nadążają … Czytaj dalej Janowice Wielkie

Dzicza Góra

Kolejny, trzeci Checkpoint, 50km, jest godzina 2.30. Noc jest ciepła i bezchmurna, jednak nie idzie się dobrze. Tempo spadło, podejście i zejście na Skalnik dało nam w kość. Jak nazwa mówi było dużo skał, do tego stromo. Przed nami zejście do Janowic. Powoli zejścia stają się trudniejsze od podejść, zaczynamy czuć kolana. Dochodzi zmęczenie. Na szczęście nasze nogi pozostają „czyste” nikt nie zgłasza odcisków,pęcherzy. Coraz … Czytaj dalej Dzicza Góra

Przełęcz Okraj

Dotarliśmy do drugiego checkpointu z półgodzinnym zapasem:) Za nami 34km. Skorzystamy z zaproszenia. Czas na mocną kawę. Nie ma już piwa Złoty Pociąg, widocznie zabrakło ciekawskich piwoszy chcących poznać zagadkę 62km:( Około 40osób się juz wycofało. Ciekawe czy to efekt kontuzji czy pogody. Przed nami Rudawy Janowickie, chcemy nad ranem dotrzeć do Janowic Wielkich 20km, zjeść makaron i poszukać dobrego miejsca na rozwieszenie hamaków. Miłej … Czytaj dalej Przełęcz Okraj

Start

Ruszyliśmy: Pogoda nas nie rozpieszcza, większość czasu siąpi deszcz, na szczęście dość sprawnie połykamy kilometry. O godz.16 dotarliśmy do pierwszego checkpointu na 16kilometrze Zdarzały się też chwile ze słońcem, Niestety większość trasy idziemy w chmurach, jest mokro. Chłopacy za to chętnie pozują do zdjęć, jest parcie na szkło 😉 Tadziu spotkał fotografa, który w zeszłym roku zrobił mu ciekawe zdjęcie. Wspólnie z Arturem wychodzili z … Czytaj dalej Start

Retour à la maison

Nadszedł dzień powrotu, z jednej stron żal opuszczać rajską wyspę, z drugiej strony tęsknimy za domami. Samolot odlatywał o 23.30 postanowiliśmy jeszcze pozwiedzać. Wybraliśmy się do stolicy Saint-Denis. Zaczęliśmy od pomnika Rolanda Garrosa, który z tenisem nie miał nic wspólnego. Był najsłynniejszym reuniończykiem, pilotem w czasach pierwszej wojny światowej. Lotnictwo przekazało tereny pod budowę kortów z zastrzeżeniem żeby nadać nazwę po asie lotnictwa, stąd nazwa … Czytaj dalej Retour à la maison

Le Jardin des Sens

Dzisiejszy dzień zacząłem od poszukiwań wodoodpornej osłony. Po zasięgnięciu języka ustaliłem punkty, gdzie jest szansa kupić coś takiego. Byłem z siebie dumny, wszystko za pomocą mojego francuskiego:) Jako, że sklep był w miejscowości Saint-Gilles les Baines oddalonej o niecałe 4km, umówiłem się z dziewczynami, że ja pojadę rowerem, a one pójdą już na plażę. Na złość złapałem panę, musiałem wrócić i wybrać się autobusem. Misja … Czytaj dalej Le Jardin des Sens

Le volcan capturé!

Zdecydowałem się! Nie mogłem pozostawić najwyższego wzniesienia Oceanu Indyjskiego bez próby zdobycia. Wyznaczyłem sobie za cel samotną wspinaczkę na Piton des Neiges 3071m. n. p. m. Przewodnik sugerował rozłożyć wejście na dwa dni, tylko osobom z dobrą kondycją sugerowano wejście i zejście tego samego dnia w 10godzin. Nie pozostawiało to marginesu skoro dojazd autobusami do Cilaos zajmuje ok. 2,5h i do tego autobusy jeżdżą 5-19. … Czytaj dalej Le volcan capturé!

Jardin d’Eden

Poniedziałek zaczął się dla nas późno. Muszę przyznać, ze widok z sypialni nie zachęca do wczesnego zrywania:) Plan na wczoraj to wycieczka rowerem nad wodospad, naturalnie uformowała się grupa szturmowa: Podjechaliśmy do miejscowości Boucan Canot – małego kurortu zwanego reuniońskim Saint-Tropez, gdzie wujek google wskazał wypożyczalnię West Coast Bike czynną w poniedziałek (co nie jest tutaj oczywiste). Po krótkiej wycieczce okazało się, że wujek się … Czytaj dalej Jardin d’Eden