Piątek to przedostatni dzień na kempingu Degersand i na Alandach. Ranek przywitał nas deszczem, dużo biwakujących zwinęło swoje obozy. Nasza cierpliwość została wynagrodzona, po południu pojawiło się piękne słońce. Zrobiłem dłuższy trening, Garmin podpowiedział trasę-pętlę przez leśne dukty. Co ciekawe, trafiłem na dzikobiwakujacych Polaków w VW California. Musze przyznać, że miejscówkę wybrali tak aby na nikogo nie trafić, a tu taki zonk 😂



Po powrocie wybraliśmy się na ryby w inne miejsce, w spokojniejszej zatoczce z trzcinami. Niestety znów bez efektu, miło spędziliśmy czas na pomoście👌




Tym razem skorzystaliśmy z restauracji na kempingu, Basia wykorzystała okazję i zamówiła lokalnego naleśnika z kaszy Ålandspannkaka.

Mieliśmy mieszane uczucia, kardamon nadawał całości dziwny posmak.
Na Sobotę zaplanowany mieliśmy powrót Finnlines z Langnas do Kapellskar. Znów Finnlines pokazało luksus, płynęliśmy bliźniaczym promem, tylko Antek odkrył subtelne różnicę na placu zabaw.
Po dopłynięciu do Szwecji i zmianie czasu, pozostało nam znaleźć kemping na jedną noc. Udało się to za drugim razem, (brak miejsc). Kappelskär Camping okazał się bardzo wygodnym kempingiem. Do tego towarzyszyły nam odgłosy łosi ! Dzień kończymy grając tym razem w Remika. Dziewczyny nas mocno ograły 😭
Nazajutrz, przed wyjazdem, poprosiłem Garmin’a o krótką trasę „bieg przełajowy” znów mnie zaskoczył, trasę wyznaczył przez rezerwat ogrodzonym elektrycznym pastuchem, z furtkami blokowanymi na skoble. Pomyślałem, ze to na grubego zwierza. Czyżby to na łosie? Z pewnym zwątpieniem wbiegałem do tego rezerwatu, teren był trudny, przypomniała się Rumunia i góry Apuseni. Na szczęścia dużej zwierzyny nie spotkałem, były za to placki jakby krowie. Nie drążyłbym czyje to może być…
Był to nasz ostatni dzień w Szwecji, pozostał nam jeszcze przejazd 150km do Nynashamn skąd wyruszał prom do Polski. Ten, nie był tak okazały jak fińskie, ale sam fakt polskiej załogi, łóżek w kabinie i powrot do kraju, dobrze zapisze się w naszej pamięci. Pochwalę się, że wraz z Basią rozruszaliśmy pokładową dyskotekę 😂 Poprosiłem DJ o Glorię Estefani i Congę, niestety takich staroci nie mają😂 Już po 18h wpłynęliśmy do Gdańska. Miło wraca się do kraju. Nasze wakacje się nie kończą, zaczynamy coroczny spływ z ekipą Czarna Hańcza. Jedziemy prosto na start💪 Szukuje się kolejny dobry czas w gronie przyjaciół. Do usłyszenia!

