Le dimanche chez Herbert

Niedzielę zaczęliśmy leniwie. Zebranie się do wyjścia zajęło godzinę. Dziewczyny poleciły sprawdzone w piątek miejsce -południową cześć Plage de L’Hermitage: Wg relacji dziewczyn dzisiaj było tu zdecydowanie więcej ludzi… Nasze dzieci przypomniały sobie jak fajnie można się bawić w piasku. Wiek nie miał tu znaczenia, wszystkie bawiły się jednakowo od Mikiego po Antka: Żałowałem, że nie wziąłem maski, wchodząc po pas można już było zauważyć … Czytaj dalej Le dimanche chez Herbert

La Roche Merveilleuse

Zgodnie z obietnicą, na dziś zaplanowaliśmy aktywną wycieczkę do serca Reunionu – Cirques de Cilaos. Wyjście ustaliłem z marginesem na 8.30. Ku mojemu zdziwieniu, wszyscy byli gotowi na czas i pozostało nam czekać 20minut na przystanku:) Dostać się do Cilaos publicznym transportem to nie lada wyzwanie. Wiedziałem, że jest jakiś autobus z Saint-Louis do którego mieliśmy 1h drogi linią S2. Poznana wczoraj afrykańsko-niemiecka para zwróciła … Czytaj dalej La Roche Merveilleuse

Coucher du soleil

Budzik zadzwonił dziś wcześnie, obudził 5osób, ale Mikołaja nie. Warto dodać, że był to właśnie jego budzik i leżał tuż przy łóżku:) Szybkie pakowanie, każdy po cztery warstwy, kanapki, woda, aparat i w drogę. Na przystanku sporo osób jak na 5.20, kilka z plecakami, co utwierdziło nas, że wybraliśmy dobry autobus. Mają ciekawy system zatrzymywania na przystankach na żądanie. Osoba zainteresowana klaszcze dwa razy. Co … Czytaj dalej Coucher du soleil

Trois sans atout

Czwartek zacząłem wcześniej, aby przygotować rower, tutejsze górskie trasy aż się proszą o przejechanie. Forma z Czech nie mogła tak szybko wyparować, siniaki ciągle widać:) Plan się udał połowicznie, koła i łańcuch są już ok, przerzutki jednak nie udało się naprawić, trzeba będzie coś wypożyczyć… Na sklep jednak wystarczyło. Pozostaje tylko ustalić co z tego można ugotować: Dla osoby, która pierwsza odgadnie co to za … Czytaj dalej Trois sans atout

La première excursion

Nawiazując do rytmu życia na wyspie wstaliśmy dość późno, wczorajszy ananasowo-bananowy rum też zrobił swoje… Dopiero ok. 10 wybiegłem z Antosiem do sklepu po świeże bagietki na śniadanie. Trzeba pochwalić, że mimo niewielu turystów na wyspie (sezon rusza w lipcu) można spotkać tutaj wielu biegaczy. Już o 12, po przepysznym śniadaniu byliśmy gotowi do wyjścia 🙂 Antoś tak się przejął pilnowaniem bagażu podręcznego, że nawet … Czytaj dalej La première excursion

Po długiej podróży…

dotarliśmy na miejsce. Wystarczyło bagatela 25godzin ;( Wydaje się, że długi lot z małym dzieckiem może stwarzać pewne problemy, nie tyczy to Uli i Antosia: Idealnie wkomponowali się w fotele Airbusa A330:) Podczas lotu padało wiele komunikatów, jeden wywołał lekkie poruszenie: „Czy leci z nami lekarz albo pielęgniarka?” Jedna Pani zareagowała, na szczęście nic poważnego. Mnie od razu skojarzył się film czy leci z nami … Czytaj dalej Po długiej podróży…

Perła Zachodu

Minęliśmy 8checkpoint na 94km, poszliśmy na stację Lotos na 97km. Juz niedługo przekroczymy magiczne 100. Żarty się kończą. Pijemy szybką kawę, zaciskamy zęby, odpalamy czołówki i do przodu. Ostatnie odcinki są trudne nawigacyjnie, zaczęło padać, moja mapa doszczętnie przemokła, musimy szukać kompanów. Na szczęście pomocnych ludzi nie brakuje. Kładka nad zalewem rzeki Bóbr: Czytaj dalej Perła Zachodu

Góra Szybowcowa

Dotarliśmy na 7punkt kontrolny na 87km, zostalo „ostatnie” 6punktów. Po 9h marszu w końcu mogliśmy zjeść coś ciepłego i wypić kawę w restauracji. Morale się poprawiły:) Niestety moje stopy są w fatalnym stanie, całe pływają w sudokremie. Przez cały dzień pogoda była dobra, tylko noc bardzo zimna, na szczęście udało się przespać ze 1,5h. Tej nocy ma padać a przed nami 50km:( Góry Kaczawskie okazały … Czytaj dalej Góra Szybowcowa