Wybrzeże Szkieletowe

Dzień zaczęliśmy późno, ale aktywnie. Wybraliśmy się z Markiem na poranne bieganie połączone ze zwiedzaniem Swakopmund. Widać tu niemieckie wpływy po architekturze czy nazwach ulic. Zwrócił też uwagę porządek na ulicach oraz miejsca zielone ze sztucznym nawodnieniem. Minęliśmy wolno biegające przepiórki. Bardzo zadbane miasto jak na afrykańskie warunki. Przypomniało mi się, jak 10lat temu Marek z dezaprobatą reagował, gdy wychodziłem rano biegać po argentyńskich miastach. … Czytaj dalej Wybrzeże Szkieletowe

Big Daddy

Dzień zaczęliśmy wcześnie, chwilę przed szóstą. Zależało nam, aby sprawnie złożyć obóz i przejechać możliwe wcześnie przez wewnętrzną bramę parku, otwieraną na godzinę przed wschodem słońca (6:30). Naszym celem była Dead Vlei, z najlepszymi widokami właśnie o wschodzie słońca. Do pokonania mieliśmy 70km. Dziś za kółkiem usiadł Marek, równie często korzysta z wycieraczek😂 Na ostatni etap potrzebny był bieg terenowy i mniej powietrza w kołach. … Czytaj dalej Big Daddy

Przez Spreetshoogte Pass

Dotarliśmy do Windhoek! Lotnisko w stolicy jest kameralne, nie było żadnych autobusów ani rękawów, kilka osób kierowało nas do terminala. W środku za to spora kolejka po wizy (100€) Minęły blisko 2h zanim mogliśmy przywitać się z sympatycznym panem z tabliczką „welcome Zbyszko”😀 Dotarliśmy do tajemniczej willi, gdzie znajdowała się nasza wypożyczalnia aut 4×4. tam skonsultowaliśmy plan trasy Okazało się że pokrywa się z najlepszymi … Czytaj dalej Przez Spreetshoogte Pass

Flying Dodo

Sobota, czas na wschodnie wybrzeże. Jako cel wybraliśmy wyspę-rezerwat Ilôt aux Aigrette. Niby 58km, ale wiemy że podróż lokalnymi drogami zajmie nam co najmniej 1,5h. Zameldowaliśmy się w punkcie organizującym wycieczki po rezerwacie o 11.30, okazało się że następna tura jest o 13:30, i że taką grupę powinienem rezerwować z wyprzedzeniem! Pani łaskawie nas zapisała, mogło się wydawać że miejsca wyprzedają się na pniu. Mając … Czytaj dalej Flying Dodo

La Rivière Noir

Piątek zaczęliśmy wcześnie, część grupy wybrała się z powrotem na półwysep Le Morne aby zobaczyć podwodny wodospad – takie naturalne zjawisko fotomontażu, który generuje odpływ, piasek, muł i wachlarz kolorów. Nasza gospodyni Pascale przekazała nam do śniadania świeży owoc ze swojego ogródka – passion fruit, polecam👌 Nie ma jak to zbierać owoce zimą💪 Janek znalazł pocztę i wysłał pocztówki. Co dziwnego, poczta nie sprzedaje pocztówek … Czytaj dalej La Rivière Noir

Troy-aux-Cerfs

Czwartek zaczęliśmy wcześnie, po tygodniu prób, udało mi się wyciągnąć Mikiego na wspólne bieganie💪 musiałem dołożyć do pieca, żeby dogonić go na finiszu – miał ważny powód aby przyspieszyć😉 Plan na dziś to hinduska świątynia Amma Tokay Kovil Temple, plaża na południu w okolicach Suillac i wycieczka dla chętnych na wygasły wulkan Troy-aux-Cerfs. Wizyta w hinduskiej świątyni, byliśmy świadkami chrztu i święcenia samochodu. Kolejny punkt … Czytaj dalej Troy-aux-Cerfs

Flic en Flac

W środę za cel podróży wybraliśmy miejscowość Flic en Flac. Z francuskiego cudowny i kapryśny. Ponoć wywodzi się z przekręcenia holenderskiej nazwy Fried Landt Flaak co z kolei oznacza płaską krainę wolności. Kolejna miejscowość określana z najlepszą plażą na wyspie. Sam mam inne odczucia, wybrałem się na przebieżkę wzdłuż brzegu. Raz trafiałem na idealny piasek, innym razem na mnóstwo skorupiaków… bieg na boso nie był … Czytaj dalej Flic en Flac

Uważaj!

We wtorek wybraliśmy się na wycieczkę w północne rejony wyspy. Zaczęliśmy od ogrodów botanicznych Pamplemousses opisanywanych jako jedne z najlepszych tego typu miejsc na świecie, tuż obok Kew Garden w Londynie. Nazwa miejscowości pochodzi od podobnych do grejpfruta cytrusów, które Holendrzy sprowadzili tu z Jawy. Punkt centralny ogrodów to sadzawka z gigantycznymi południowoamerykańskimi liliami wodnymi z gatunku wiktoria królewska. Ponoć najlepiej być tu latem, gdy … Czytaj dalej Uważaj!

Wilkołak

Poniedziałek ogłosiliśmy dniem laby. Chcieliśmy wykorzystać infrastrukturę naszej wili. Wbrew pozorom to był intensywny dzień😉 Dzieci popłynęły na SUPach. Mamy tutaj też potężny grill, grzechem byłoby nie skorzystać. Kuba wyskoczył do lokalnego rybaka załatwić świeże ryby. Co to była za uczta👌 Master chef Wieczór spędziliśmy przy grze w Wilkołaki, ale była zabawa. Najwięcej celnych analiz przeprowadził Miki, jak również najczęściej wyprowadzał nas w pole🤣 Pozdrowienia … Czytaj dalej Wilkołak

Le Morne

Plan na dziś to wycieczka na półwysep Le Morne z charakterystyczną górą Le Morne Brabant (556 m n.p.m.), będąca wizytówką Mauritiusa. Półwysep słynie z najlepszych plaż i luksusowych ośrodków. Z tym południowo-zachodnim regionem wiąże się też legenda – na początku XIXw. grupa niewolników uciekła na szczyt góry. Wkrótce po zniesiono niewolnictwo, niestety nieświadomi uciekinierzy, widząc żołnierzy idących po nich, rzucili się w przepaść nie chcąc … Czytaj dalej Le Morne

Chamarel

Dzień zaczęliśmy późno, chyba wszyscy odsypiali trudy podróży. Antek wykręcił swoją życiówkę, spał do 11😱 Miki pobił wszystkich, wstał na śniadanie o 13:30, ale jemu do swojego rekordu daleko… W związku z krótkim dniem, trzeba było poszukać wycieczki w najbliższej okolicy. Wybór padł na górską wioskę Chamarel słynącą z wodospadu, bryzy i doskonałego rumu. Janinie przypadło z kolei to, że do atrakcji wystarczyło przejść kilkadziesiąt … Czytaj dalej Chamarel

Daleko jeszcze?

Podróż zaczęliśmy w Gruszczynie na przystanku swarzędzkiej lini 494😉 Kto by pomyślał, że Gruszczyn może być skomunikowany z Mauritiusem. Ze Swarzędza tylko pociągiem do Warszawy Zachodniej, dalej SKM na lotnisko Chopina, później Turkish Airlines do Stambułu – przez burzę i opóźnienia, biegusiem na kolejny samolot do Port Louis i już po 24h lądowaliśmy na Mauritiusie. Z lekką nuta niepewności czekaliśmy na bagaże – czy zdążyli … Czytaj dalej Daleko jeszcze?

Finisz

Kilka godzin snu dało nam dużo energii, szybko dotarliśmy do Rozdroża Izerskiego gdzie wiat faktycznie nie było – decyzja o wyborze miejsca była słuszna👍 Miny nam trochę zrzedły gdy sprawdziliśmy ile de facto nam zostało, odległość do Świeradowa wynosiła 10km, a trzeba wrócić, wejść na zwalisko, dalej do Jakuszyc przez Przedział do Szklarskiej. Czy aby na pewno zmieścimy się w limicie? Wychodziło nam, że mamy … Czytaj dalej Finisz

Omamy

Za nami intensywna noc, pociągnęliśmy co nieco. Perłę i Lotos zaliczyliśmy za dnia. W Goduszynie już było ciemno, a pamiętać trzeba ze to najtrudniejszy nawigacyjne odcinek. Mój ulubiony tamtejszy punk kontrolny nr 9 nie zawiódł👍 Pani rozpoznała Artura z poprzednich przejść, nie była pierwsza. Mamy celebrytę, podłączyłem się jako kolega i załapałem się na prawdziwą kawę👌 Trudną nawigacyjne trasę zrobiliśmy w try miga, wspólne doświadczenie … Czytaj dalej Omamy

Ministerstwo dziwnych kroków

Tradycyjnie Góra Szybowcowa poprawiła morale. Zjedliśmy, uzupełniliśmy deficyt wody. Zmieniłem koszulkę i skarpety. Zostało ostatnie 70km😂 Tutaj rozstajemy się z Wojtkiem, Tomkiem i Krzychem – schodzą z trasy. My idziemy dalej, wygląda że Perłę Zachodu zrobimy po raz pierwszy za dnia👍 Mamy plan aby dojść do Rozdroża Izerskiego i na niedzielę zostawić sobie Ok 30km. Tytuł wpisu kojarzy się z przejsciowiczami, którzy na tym etapie, … Czytaj dalej Ministerstwo dziwnych kroków