La méduse

W czwartek postanowiliśmy skorzystać z atrakcji na miejscu. Musieliśmy zmienić miejsce stołów, poszukać cienia. Tutaj już rano trzeba się chować przed słońcem, na szczęście nasze parcele są tak dobrane, ze u nas cień jest rano, a u Janiny i Kuby po południu👍

Z wolna, partiami przenieśliśmy się na plażę. Janina już na dzień dobry stoczyła walkę o leżak, to już wakacyjna tradycja😂

Dzieci błyskawicznie wparowały do ciepłego morza, zajęły się łowieniem meduz. Duzo czasu nie minęło jak Hanka wybiegła z poparzoną nogą😢 Popłakała się z bólu, nie byliśmy przygotowani, ponoć dobrze jest przetrzeć miejsce octem winnym, nie mieliśmy akurat tego na podorędziu… Z pomocą przyszło francuskie małżeństwo. Przekazali krem i instrukcje, uspokoili ze to nic groźnego, przez ostatnie 3tygodniowe upały meduzy się namnożyły, takie przypadki są częste. Przekazałem, że jednym z objawów jest paraliż ośrodka mowy i wydawania pieniędzy, ale mogłem coś złe przetłumaczyć, Hanka nie złapała dowcipu 😂

Od sympatycznej pary dostaliśmy nawet nazwę preparatu do kupienie w aptece. Bardzo miło z ich strony! Merci beacoup!

Leniwe popołudnie spędziliśmy na przygotowaniu obiadu, jednym z dań było ratatouille z lokalnych produktów, pychota👌

Dzień skończyliśmy na plaży, grając w siatkówkę z Polakami z Małopolski. Wzięli nam Mikołaja, walka była nierówna😂

Bez większych przygód wróciliśmy na biwak. Położyłem się wcześniej, aby z rana wyruszyć w góry, chyba nie będę miał towarzystwa😢

Bonne nuit!

Dodaj komentarz